Telefon/Fax:  81 532 80 49

Katalogi on-line

Oferta

IBUK

„Jak to dawniej bywało…” – relacja ze spotkania TNBSP w SP nr 52 im. M. Konopnickiej w Lublinie

Czy biblioteka kojarzy się komuś z ćwiczeniami fizycznymi? Co wspólnego ma taśma tylna z czytaniem i pisaniem? Czy należy powrócić do przerw śródlekcyjnych i czy siedzenie na nodze podczas lekcji jest ważnym sygnałem czy po prostu dawaniem wolności dziecku?

Z takimi pytaniami w głowie wielu z członków i sympatyków Towarzystwa Nauczycieli Bibliotekarzy Szkół Polskich przemierzało cały Lublin i okolice, aby 27 listopada 2025 r. zagościć kolejny raz w bibliotece Szkoły Podstawowej nr 52 im. Marii Konopnickiej w Lublinie. Bardzo lubimy tam wracać, bo obie pracujące tam nauczycielki bibliotekarki to osoby o niebanalnych pomysłach, ogromnej zawodowej pasji i wielkiej serdeczności.

Podczas spotkania pod nazwą „Jak to dawniej bywało, czyli co wspólnego ma przerwa śródlekcyjna z czytaniem i pisaniem” pani Anna Tywoniuk snuła przed nami obrazy z działań podejmowanych w bibliotece. Dla niej to były zwykłe inicjatywy, a dla wielu z nas worek niezwykłych i bardzo ciekawych inspiracji. To na przykład, co w opowieści było „tylko czytaniem Tolkiena” okazało się motorem, który uruchomił pomysły na działania w szkołach zarówno podstawowych, jak i średnich. Była to także przestrzeń do wymiany myśli i projektów, jakie prowadzimy w naszych szkołach.

Trzeba koniecznie podkreślić w tym miejscu, bo to w naszym środowisku jest naprawdę piękne, że potrafimy się bezinteresownie wymieniać pomysłami i autentycznie cieszy nas, że ktoś kontynuuje nasze działania. Nasze mózgi i notesy zapełniły się już po pierwszej części spotkania. Nie był to jednak jeszcze koniec!

W drugiej części pani Mirosława Bąk zabrała nas w podróż do przeszłości i poruszyła nie tylko nasze serca, ale i mięśnie. Bardzo wyraźnie było widać, że terapia ręki to fascynacja i miłość Mirki, co przekładało się na entuzjazm, z którym nas instruowała. Oczywiście nie da się wyczerpać tematu podczas jednego spotkania. Można natomiast wykonać kilka ćwiczeń sprawdzających kondycję naszych mięśni posturalnych (oj, nie było łatwo, nie było). Przeciąganie liny dostarczyło nam dużo radości, ale też dało wiedzę, jak wygrać, gdy drużyna jest słabsza (oczywiście nie zdradzimy tu tego, taka wiedza jest dostępna tylko dla uczestników naszych spotkań!). Jak zwykle zachwyciły nas też pomoce do warsztatów, wykonane przez panią Mirkę samodzielnie lub z uczniami (tak, te książkowe kolorowe potwory były niesamowite!!!). Wszystkiego dopełnił stosik z literaturą metodyczną, która zapamiętana, zanotowana, sfotografowana na pewno zostanie wykorzystana.

Lubimy te wycieczki na Felin. Dobra atmosfera, przemiłe gospodynie, dobre cukierki i tony wiedzy. Czy potrzeba więcej do zawodowego szczęścia? Następnym razem bądźcie tam z nami, bo warto!

Informacja o polityce przetwarzania danych osobowych

W celu dostarczania naszych usług wykorzystujemy pliki cookies. Aby dowiedzieć się więcej o plikach cookies, opcjach wypisu oraz Twoich preferencjach kliknij tutaj. Korzystanie z naszego serwisu internetowego traktowane jest jako zgoda na politykę przetwarzania danych osobowych.